Kalisko-Ostrowski Klub Fajki 2010

Grand Prix Słowacja 2024

Dwoje członków Kalisko-Ostrowskiego Klubu Fajki 2010: prezydent Klubu - Maciej oraz sekretarz/skarbnik Klubu - Iwona wybrali się na GP Słowacja 2024.

12 września 2014 roku (czwartek) pojechali do Dusznik - gdzie mieli zarezerwowany nocleg, zahaczając wcześniej o Wrocław. Pierwszym krokiem we Wrocławiu było spotkanie z Andrzejem w jego Atelier, szybka fajka i kawka, krótka opowieść o pracy Andrzeja i ruszyli na spacer w deszczu. Już po kilkunastu minutach poczuli skutki deszczu, rozglądając się po stary mieście, przemoczyli dokumentnie buty. Mimo tego odwiedzili Panoramę Racławicką, Muzeum Narodowe - w poszukiwaniu fajek, oraz galerię handlową - w poszukiwaniu nowego obuwia. Wieczorem dotarli do Dusznik.

001.jpg

002.jpg

003.jpg

004.jpg

005.jpg

006.jpg

007.jpg

008.jpg

009.jpg

Następnego dnia czyli w "piątek trzynastego" rano wyjechali z Dusznik do Szczytnej, gdzie przesiedli się do samochodu z dwoma Grześkami z PC Szczytna.

011.jpg

No i hajda na Słowację. A woda wzbierała. Wciąż w deszczu dotarli do Pristavu, gdzie spotkali wielu przyjaciół z Polski.

010.jpg

012.jpg

013.jpg

Sobotnia impreza (14.09) zaczęła się od rejsu po zalewie.

014.jpg

015.jpg

016.jpg

017.jpg

018.jpg

Po rejsie z lunchem zaczęła się właściwa impreza, w którą wkręcono Iwonę - otrzymała zaszczytną funkcję sędziego stolikowego. Konkursy w Czechach i Słowacji od trzech lat odbywają się w tych samych fajkach - możesz kupić raz i palić w tej fajce podczas kolejnych konkursów. Klasyfikacji konkursowych było kilka: klasyfikacja ogólna GP Slovakia, drużynowa GP Slovakia, kobiet, Mistrzostw Słowacji oraz Mistrzostw Węgier. Polacy spisali się całkiem fajnie. W klasyfikacji indywidualnej prezydent KOKF2010 zajął 6 miejsce, w klasyfikacji drużynowej 4 miejsce zajęła drużyna "Polski mix" z Maciejem - prezydentem KOKF2010, Zbyszkiem i Alexandrem z Przemyśla oraz Eleną i Darkiem z Warszawy, a w klasyfikacji kobiet Małgosia (Koniński KF) i Elena (Warszawska LF-C) zajęły pierwsze dwa miejsca.

019.jpg

020.jpg

021.jpg

022.jpg

023.jpg

024.jpg

025.jpg

026.jpg

027.jpg

Niedzielny (15.09) powrót odbywał się na pozór spokojnie. Koledzy ze Szczytnej byli w stałym kontakcie z rodzinami monitorującymi powódź. Po drodze musieli zmienić kierunek i zamiast przez Nysę jechali przez Strzelin i Ząbkowice Śląskie. Kiedy mijali Kłodzko, z estakady widzieli skalę zniszczeń. W Szczytnej Iwona i Maciej w pośpiechu przepakowali bagaże do swojego samochodu i udali się w podróż do domu. Znów obserwowali zniszczenia na obrzeżach Kłodzka, w Ząbkowicach Śląskich zostali zatrzymani z powodu zabezpieczania skrzyżowania zalewanego przez wodę - na szczęście wprowadzono ruch wahadłowy i mogli jechać dalej. W Wilkowie Wielkim musieli przejechać 150 metrów drogą, która była zalana, a woda sięgała do połowy koła samochodu. Zatrzymali się zaraz za Wilkowem na obiad. Wychodząc z baru po zjedzonym posiłku, usłyszeli że Wilków jest zalany i zamknięty dla ruchu. Dotarli do domu bezpiecznie, lecz zadowolenie z dobrej dla Polaków imprezy w Słowacji, zostało zdominowane współczuciem dla powodzian.

028.jpg

029.jpg

Bywa i tak.