Ostatnia droga Ryszarda Konarskiego
22 maja 2015 roku rodzina, przyjaciele i fajczarze pożegnali Ryszarda Konarskiego, jednego z założycieli i długoletniego prezydenta Maritime Pipe Club Szczecin.

Ryszard Konarski był znany ze swojej pasji do fajki. Niezwykle koleżeński, miał charakter wodzireja, lub bacząc na pochodzenie gruzińskiego tamady. Przez całe dorosłe życie zmagał się z chorobami i w wieku blisko 78 lat musiał im ulec. Prezydent Kalisko-Ostrowskiego Klubu Fajki 2010 był bliskim przyjacielem "Ryśka".

Wspólnie z rodziną i przyjaciółmi żegnali "Ryśka" fajczarze z polskich klubów fajkowych. W kaplicy cmentarnej, a później przy grobie mistrzyni ceremonii wspominała życie Ryszarda, jego miłość do fajki i dobrego jadła, muzyki, o trudnych relacjach rodzinnych. Przytoczyła też wspomnienie Macieja o "Ryśku".

Prezydent Rady Polskich Klubów Fajki - Jacek Schmidt odczytał pożegnanie napisane przez Mirka Jurgielewicza (Maciej nie był w stanie tego odczytać):
Dymek z ulubionej fajki zawsze przywołuje refleksje, wspomnienia i… przyjaźń. Jego smugi układają się w obrazy tych, których spotkaliśmy, którzy szczęśliwie stanęli na naszej życiowej drodze. Byli i są znajomymi, kolegami. Przyjaciółmi wreszcie. Tak było z Ryszardem Konarskim, naszym Rysiem. Pojawił się w życiorysach nas – fajczarzy – jako człowiek obdarzony niezwykła cechą: od razu chciało się być Jego przyjacielem, serdecznym kolegą. Bo on od początku tych znajomości, bezkrytycznie, ofiarował to samo. Był szczery we wszystkim: w miłości do fajek i fajczarzy, uwielbieniu dla fajkarzy, atmosfery towarzyszącej każdemu spotkaniu, każdej okazji do tego, by wspólnie – nawet w milczeniu – patrzeć jak niebieskawy obłok snuje się do… nieba. Gdy jednak zaczynał mówić – milkło całe otoczenie. Nie rzucał słów na wiatr, nie obiecywał. Był konkretny i radosny. Potrafił się cieszyć drugim człowiekiem i doświadczyliśmy tego wiele, wiele razy. Zawsze uważał, że mężczyzna z fajką ma jakąś ukrytą, nieodgadnioną, większą wartość niż pozostali. Nie, nie był to wynik wywyższania się czy chęci pokazania się jako „ten wyjątkowy”. Taki po prostu był Ryszard. Uwielbiał kolekcjonerską pasję i jej najróżniejsze elementy: od fajek, przez towarzyszące im przybory, po klubowe znaczki i… rasowy, dżentelmeński, wygląd. Był przykładem klasycznych obrazów fajczarza, bo pochodził z „klasycznych” czasów naszej, polskiej, fajki. Nigdy nie narzekał, nigdy nie obruszał się na innych za ich stosunek do wspólnych nam spraw. Chętnie sugerował, bo trudno inaczej nazwać delikatne stwierdzenia dotyczące fajek i postaw ludzi. To nie były rady. Te jego słowa jakoś tak, same, układały się w naszej pamięci jako ważne, przejrzyste i… bardzo miłe. Lubił chwalić każdego z nas. Lubił też nieśmiało pokazywać swoje zdobycze. Lubił dawać siebie innym, czego przejawem było choćby to, że przed laty założył jeden z najstarszych w Polsce klubów fajki, który na stałe zapisał się w historii naszego środowiska – Maritime Pipe Club Szczecin. Przez lata był jego prezydentem, a słynna „Magnolia” na zawsze stała się naszym wspólnym dobrem.
Gdy w ostatnich latach coraz trudniej było mu się z nami kontaktować, ze wszystkich sił starał się razem z nami być obecnym w naszym życiu. Spotkania z nim – dziś nie do zapomnienia – zawsze były wspaniałą, bardzo sympatyczną i radosną przygodą.
Panie Prezydencie, dziś stoimy obok Ciebie w roli, o którą nigdy nie prosiliśmy, a którą życie ma wpisaną na stałe. Że jesteśmy smutni i rozżaleni? Że nadal nie chcemy uwierzyć w to, że odszedłeś od nas do „Niebieskiej Fajczarni”? Tak, to prawda. To bolesna prawda. Ale pociesza nas myśl, że jesteś tam, w największym klubie fajczarskim w ludzkim pojęć wymiarze i będziesz czuwał nad nami. Że od czasu do czasu wyjrzysz i uśmiechniesz się do nas tym Twoim serdecznym uśmiechem. Że Twoja szczerość i przyjaźń dla nas trwać będzie nadal.
Ryszardzie, Panie Prezydencie, czasem mówiłeś „Ludzie odchodzą…”. Nigdy nie myśleliśmy, że mówisz też o sobie…
Żegnaj Przyjacielu, żegnaj Panie Prezydencie…

Na koniec fajczarze wyciągnęli fajki i puszczali wonne dymki. To piękny zwyczaj, który wyraźnie poruszył córkę "Ryśka"


W imieniu Rodziny Ryszarda składam podziękowania fajczarzom z całej Polski za Waszą obecność.
