Kalisko-Ostrowski Klub Fajki 2010

Tam i z powrotem z fajką

Opowieść o tym, jak dwóch fajowych przyjaciół odwiedziło Przemyśl i Jasło.

01_01.jpg

      Tego ranka Maciej robił to, co sprawia mu największą przyjemność – siedział w fotelu, pykał w fajeczce ulubiony tytoń, przeglądał Internet. Był początek września, poranek chłodny, okna uchylone dla przewietrzenia mieszkania, czując chłód wstał z fotela, by narzucić na siebie jakąś cieplejszą koszulę. Ledwie się wyprostował, gdy usłyszał dźwięk połączenia telefonicznego. Pochylił się sięgając po telefon, ekran wyświetlał „Rysiu Konarski”. Dzieli ich blisko 400 kilometrów, za to znacznie więcej ich łączy. Maciej wciąż stojąc obok fotela, z zadowoleniem przesunął palcem po wyświetlonej na ekranie zielonej słuchawce.
- No cześć Rysieńku, co tam u Ciebie, przede wszystkim jak tam zdrówko.
- Słuchaj Maciej, pożarłem się z tymi moimi kobietami – zaczął Rysiu mówiąc o swojej żonie i córce – wiesz one gdzieś tam sobie wyjeżdżają, a ja siedzę w domu. Nie dam się zamknąć jak w jakimś sarkofagu, podjąłem decyzję. Jadę do Przemyśla. Oczywiście Irena stroi fochy „jak ty tam pojedziesz, wiesz, że nie jesteś już ani młody, ani zdrowy, jak sobie dasz radę, itp.), powiedziałem, że nie odpuszczę i koniec. Jadę.
Maciej roześmiał się szczerze, wiedział przecież jak Ryśkowi brakuje spotkań z fajczarską bracią:
- No i gratuluję Przyjacielu. Fakt będzie to dla Ciebie wyzwanie, ale i pewnego rodzaju sprawdzian – tu przez głowę Macieja przebiegłą myśl, że nie ma się co dziwić obawom Irki, ale nie miał jednak zamiaru powstrzymywać Ryśka, przed realizacją być może nieco nierozważnej decyzji.
- Wiesz wsiądę jedenastego wieczorem w pociąg w Szczecinie – zaczął Ryszard – wysiądę rano dwunastego w Przemyślu. Mam kuszetkę, to może się wyśpię. W Przemyślu, w centrum, kilkaset metrów od dworca mam zaklepany apartament. Rozmawiałem ze Zbyszkiem Bednarczykiem i z Tadziem Polińskim. W czwartek zorganizują mi dzień. Co będę robił w piętek i w sobotę jeszcze nie wiem, coś wymyślę na miejscu.
Maciej cały czas słuchając Ryśka, myślał o obawach Ireny.
- I będę jechał przez Ostrów – dodał Rysiek.
- No dobra, namówiłeś mnie – sam nie wiedząc czy da radę załatwić sobie wolne, odpowiedział Maciej. Poza tym wiedział, że teraz czeka go przeprawa z żoną.
    Obaj chwilę jeszcze rozmawiali wstępnie omawiając plan działań. Cieszyli się na wyprawę, na ponowne spotkanie. Maciej wykonał jeden telefon, po czym przyszedł czas na rozmowę z żoną. Nie było co chadzać przez opłotki. Krótko opowiedział o rozmowie z Ryśkiem, dodał, że już załatwił sobie wolne i był gotów na ciężką przeprawę.
- Jedź i bawcie się dobrze – powiedziała Iwona.

      W ten sposób mogłaby zacząć się powieść przygodowo-sensacyjna, traktująca o perypetiach Ryśka i Maćka (nie Miśka) … ale to nie miejsce na publikacje ani beletrystyki ani literatury faktu, bo faktem stała się nasza podróż.

      Stało się jak na wstępie. Rysiek wsiadł do pociągu wieczorem jedenastego września w Szczecinie, ja dosiadłem do tego pociągu przed 1.00 już dwunastego września na dworcu w Ostrowie Wlkp. i spotkaliśmy się tuż przed 10.00 na peronie dworca kolejowego w Przemyślu.

01_01.jpg

Powolutku poturlaliśmy się wraz z bagażami do miejsca zakwaterowania, po drodze odpalając fajeczki. Już przed południem jechaliśmy ze Zbyszkiem Bednarczykiem do podprzemyskiego Ostrowa. Udając się do wytwórni Mr.Bróg, zatrzymaliśmy się przy zasańskim cmentarzu, by zapalić światełko Mistrzowi Kulpińskiemu. W samo południe wypiliśmy herbatkę/kawkę ze Zbyszkiem i załogą firmy Mr. Bróg.

01_02.jpeg

01_03.jpg

Zwiedziliśmy firmę, nie tylko biuro Zbyszka, ale także część, gdzie realizowane są przez Kamila zamówienia, składane na stronie sklepu internetowego, oraz część produkcyjną firmy.

01_04.jpeg

01_05.jpg

01_06.jpg

01_07.jpg

01_08.jpg

Ryszard sumiennie zaglądał w każdą dziurę :)

01_09.jpg

01_10.jpg

01_11.jpg

01_12.jpg

01_13.jpg

01_14.jpg

01_15.jpg

01_16.jpg

01_17.jpg

W restauracji „Murowanka” w Ostrowie zjedliśmy na obiad doskonałe flaki, niewymagające doprawiania oraz gołąbki z ziemniaczanym farszem i sosem śmietanowym – genialna potrawa. Możemy z czystym sumieniem polecić ten lokal. Kolejnym etapem naszego wypadu było spotkanie z Celinką i Tadziem Polińskimi, do których podrzucił nas Zbyszek. Tadkowi z okazji urodzin wręczyliśmy drobny upominek, Celi różyczkę. Z przyczyn dla fajczarza oczywistych odwiedziny zaczęliśmy od warsztatu Tadzia.

01_18.jpg

Dopiero później zasiedliśmy do stołu, by świętować z Tadkiem. Nie obyło się bez zakupów i obaj powiększyliśmy nasze fajkowe zbiory o „Polinki”.

01_20.jpg

01_19.jpg

To jednak nie był koniec dnia. Wspólnie z Tadkiem udaliśmy się na spotkanie z Przemyskim Klubem Fajki. Spędziliśmy tam czas do późnego wieczora w towarzystwie Marka Parola (gospodarza), Eleny z Elenpipe, Bartka Antoniewskiego, Zbyszka Bednarczyka, Mariusza Bednarza, Piotra Malika, Tadka Polińskiego. Przy okazji powstał pewien projekt, który prawdopodobnie dojdzie do skutku, a efekty zostaną opublikowane.

01_22.jpg

01_21.jpg

01_23.jpg

01_24.jpg
     Kolejny dzień rozpoczęliśmy fajeczką i mrożoną kawą.

02_01.jpg

Około 11.00 umówiony wcześniej przez Zbyszka Bednarczyka, spotkałem się z Dyrektorem Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej, panem Janem Jaroszem. Mam nadzieję, że nasza rozmowa może przynieść efekt już za niecały rok. Wróciłem do Rysia i zadzwoniliśmy po Taxi. W tym momencie objawiło się fatum „piątku trzynastego”. Gdy podjechała taksówka zabrałem ze stołu „piterek” z fajkami, zapomniałem jednak o torbie. Dopiero w pracowni Henia i „Matysa” Worobców zauważyłem brak torby. Mateusz podwiózł mnie w miejsce skąd przyjechaliśmy taksówką … i torba się znalazła. Można więc śmiało bajki o „piątku trzynastego” włożyć między bajki. W Worobcowej pracowni spędziliśmy czas do wczesnego popołudnia, rozmawiając o fajkach, składając zamówienia na fajki Henia i „Matysa”, podglądając proces tworzenia fajek. Heniu pokazał nam, jak na pile tarczowej zgrubnie kształtuje fajki z wrzoścowego klocka - tak, jak nauczył go Mistrz Ryszard Kulpiński.

02_02.jpg

02_03.jpg

02_04.jpg

Obiad, który zjedliśmy w restauracji „Na górce” był wyśmienity. Jednak okazało się, że „piątek trzynastego” nie chciał nas opuścić – Rysiek zapomniał swojej czapki z pracowni Worobców. Sprawa została załatwiona telefonicznie i rzeczona czapka wróciła do Ryśka w dniu następnym. Pokrzepieni  pyszną strawą,

02_05.jpg

wróciliśmy do centrum Przemyśla i spacerem, zahaczając o ławeczkę-fajkę

02_06.jpg

oraz o Szwejka,

02_07.jpg

udaliśmy się do „Niedźwiadka”, gdzie przy chłodnym napoju, oczekiwaliśmy na spotkanie z Eleną i Jarkiem.

02_08.jpg

Spędziliśmy wspólnie ponad trzy godziny i chyba Elena wracała do domu w najlepszym humorze – dostała ode mnie coś, co może wykorzystać wzbogacając stronę swojego sklepu.


    Sobota upłynęła nam w równie szybkim tempie jak dni poprzednie. Już o godzinie 8.30 stawiliśmy się z Ryśkiem w punkcie zbornym, skąd zabraliśmy się busem do Jasła. Wesołym busem, wypełnionym załogą firmy Mr. Bróg, ze Zbyszkiem Bednarczykiem na czele. Z krótkim postojem na obejrzenie nowopowstającej hobbitówki,

03_01.jpg

03_02.jpg

dotarliśmy na parking restauracji „U Schabińskiej” około godziny 11.30. Ponieważ w jasielskim Muzeum Regionalnym w samo południe zaplanowane było otwarcie wystawy fajek ze zbiorów Zbyszka Bednarczyka, mieliśmy tylko krótką chwilę, by przywitać się z naszymi fajowymi przyjaciółmi, którzy przyjechali na konkurs.

03_03.jpeg

03_04.jpg

Na wystawie mieliśmy okazję obejrzeć część fajek ze zbioru Zbyszka oraz jego „fajowe” prace plastyczne. Prezydent Przemyskiego Klubu Fajki przybliżył zebranym historię fajki przemyskiej, posiłkując się prezentacją okraszoną skanami z książki „Historia fajki przemyskiej”.

03_05.jpeg

03_06.jpg

03_07.jpg

03_08.jpg

03_09.jpg

Uczestnicy spotkania w Jaśle mieli okazję odwiedzić Muzeum Lizaka i własnoręcznie lizaka ukształtować.

03_10.jpg

03_11.jpg

03_12.jpg

03_13.jpg

Przed rozpoczęciem zmagań z fajką i tytoniem mieliśmy okazję skosztować doskonałej kuchni „U Schabińskiej”.

03_14.jpeg

03_15.jpg

Do walki o czas stanęło 40 fajczarzy, wyposażonych w fajki Mr.Bróg i 3 gramy białego „Captain Black”.

03_16.jpg

03_17.jpg

Na podium stanęli Julek Drabent z Konina, Michał Perczyński (lider GP 2019) z Warszawy oraz Irek Misiak z Krakowa.

03_18.jpg

Po konkursie i wręczeniu dyplomów oraz upominków, zaczęła się część nieoficjalna.

03_19.jpg

Około godziny 20.00 wraz z Ryśkiem zaczęliśmy żegnać się z naszymi fajowymi Przyjaciółmi i dzięki uprzejmości Mateusza Worobca wróciliśmy do Przemyśla.

 

        Dopiero w niedzielę od rana znaleźliśmy dość sił, by omówić trzy intensywnie spędzone w Przemyślu i Jaśle dni.

04_01.jpg

04_02.jpg

Przy śniadaniu, pakowaniu, w drodze na dworzec PKP i już w pociągu, wspominaliśmy nieco szaloną wyprawę, nie do końca zaplanowaną, z konkursem, z wizytami u fajkarzy. W Lublińcu przesiadłem się na inny pociąg, a Rysiu pojechał dalej do Szczecina. Jak wielkie wrażenie wywarła na nas ta wyprawa, niech świadczy fakt, iż za nim dotarliśmy do domu, jeszcze kilkukrotnie dzwoniliśmy do siebie.

Obaj jesteśmy wdzięczni losowi za to, że zetknął nas kiedyś z fajką. Cytując hasło naszych Przyjaciół z Jasła: Fajka zbliża ludzi.

Facebook FanBox