Niespodziewane zaproszenie od Jacka z Klubu Fajki Jasło, kilka dni na zastanowienie i przygotowanie ... ale w sumie nad czym się zastanawiać ... i co przygotowywać. Szybka decyzja, fajki do torby i hajda na Podkarpacie.

Sobota 22 października 2022. Marcin rano zrobił objazd zabierając Macieja, Sebastiana i Sławka, by na koniec obrać kurs na Jasło. Długa droga, postoje, zmiana kierującego.

Do Jasła przybyliśmy na czas, czyli niewiele ponad kwadrans na zakwaterowanie i ogarnięcie. Daliśmy radę i po powitaniach, zasiedliśmy do obiadu. Po obiedzie przygotowania do konkursu przy oddzielnym stole. Spośród 26 zgromadzonych osób, do konkursu stanęło 22. Wśród nich oczywiście członkowie KOKF2010.



Trzy gramy tytoniu we własnych fajkach i walka z czasem. Marcin palił 29min i 31s zajmując 18 miejsce. Sebastian popalił około kwadransa dłużej i zakończył rywalizację na 12 miejscu z czasem 43min i 45s. Sławek skończył po 1h 0min i 18s zajmując 8 miejsce. Maciej zapalił jak nigdy dotąd i wygrał ten towarzyski konkurs z czasem 2h 09min i 30s, pokonując drugiego w konkursie - Michała z warszawskiej Ligi Fajkowo-Cygarowej o 23 minuty.

Potem celebrowaliśmy to spontaniczne spotkanie do późna w noc.
W niedzielę rano, po śniadaniu wyjechaliśmy w kierunku domu. Ujechaliśmy ledwie kilka kilometrów, by stanąć na prawie trzy godziny w Trzcinicy. Odwiedziliśmy Karpacką Troję - skansen archeologiczny. Ciekawe miejsce, wysokie i dodatkowo zakończone wieżą, na którą zdecydował się wejść jedynie Sebastian. Film o grodzisku (około 45 minut), niewielka lecz ciekawa sala ekspozycyjna, chaty, zwierzaki. Jest co oglądać. Kilka godzin obcowania z historią i przyrodą w jesiennej odsłonie. Super sprawa.







Później po zaledwie kilkudziesięciu kilometrach kolejny postój w "Gospodzie u Wiedźmy". Jedzonko ... bardzo, bardzo ... ale niestety zamówienie odebrano dopiero po około 45 minutach. Finalnie dwie godziny przerwy. Do domu dotarliśmy bardzo późnym wieczorem.
Wyjazd niespodziewany, nieplanowany wcześniej, lecz czas spędzony w fajowym towarzystwie po prostu nieoceniony.